|
Kolejna porcja dowcipów - strona 2 poprzednia strona<< >>następna stronaUniwersytet Warszawski Wydział Matematyki Informatyki i Mechaniki. Ustny z rachunku prawdopodobieństwa. Biedna studentka pogrąża się coraz bardziej... W końcu profesor, próbując ją ratować pyta: - Proszę mi powiedzieć jakie jest prawdopodobieństwo wypadnięcia jedynki na kostce sześciennej? Studentka prawie bez namysłu odpowiada: - Jeden! - Khm... Jest pani zupełnie pewna? - Tak, jeden! - Dobrze, proszę wziąć kostkę i spróbować - daje jej kostkę, ona rzuca, wypada: jeden. Dziewczyna rzuca jeszcze raz: znowu jeden. Profesor robi wielkie oczy, sam bierze kostkę i rzuca: wypada jedynka. - Poproszę indeks - mówi - ma pani tróję, do widzenia.
Student filologii polskiej zaprosił koleżankę z roku do swego pokoju w akademiku. - Czytałaś Kanta? - Tak. - A Joycea? - Tak. - No to kładź się!...
Mąż siedzi w fotelu, czyta gazetę, ogląda telewizję. Podchodzi do niego żona i mówi z wyrzutem: - Może powiedziałbyś mi czasem jakieś ciepłe słówko. - Kaloryfer.
Na sali operacyjnej widać pochylone głowy nad stołem. W pewnym momencie odzywa się głos: - Niedobrze panowie studenci, proszę przynieść nowego pacjenta !
Spotyka rabin księdza w przedziale kolejowym. Jadą, jadą, w końcu zaczynają rozmowę. Rabin pyta: - A u was to jak jest w tej hierarchii? Jest się księdzem i co dalej? - No, można zostać biskupem, a nawet papieżem... - Aha, a co potem? - No, nic, papież to najwyższe stanowisko. - I dalej już nic? - Nic, a co, Bogiem ma zostać? Przecież to niemożliwe! - No, u nas się jednemu udało...
Kowalski będąc na lotnisku zauważył elektroniczną wagę. Stanął na niej, wrzucił monetę i po kilku sekundach usłyszał: - Ma pan cm wzrostu, waży kg i leci pan do Paryża. Zaskoczony Kowalski jeszcze raz stanął na wadze, wrzucił monetę i usłyszał to samo. Postanowił wypróbować maszynę. Poszedł do toalety, narzucił płaszcz, założył kapelusz, stanął na wadze i wrzucił monetę. Usłyszał: - Ma pan cm wzrostu, waży kg i chciał pan lecieć do Paryża ale uciekł panu samolot jak się pan przebierał.
Ze szkolnego dzienniczka: - Naraża kolegów na śmierć rzucając kredką po klasie.
"Po przerwie mróz nie zelżał, a wręcz przeciwnie, wiatr nie osłabł"
Dariusz Szpakowski, TV Maxim');
- Czy spędziłabyś ze mną noc za sto tysięcy dolarów? - Oczywiście. - A za pięć dolarów? - No, co ty? Przecież nie jestem dziwką! - To już ustaliliśmy wcześniej, teraz tylko się targujemy.
Żeby zwiększyć frekwencję na sali podczas obrad Sejmu, zaczęto na korytarz wypuszczać tygrysy. Jednak po pewnym czasie zdarzył się śmiertelny wypadek i tygrysy usunięto. Tygrys robi wyrzuty drugiemu tygrysowi: - Na co ci była ta sprzątaczka? Ja tydzień temu zjadłem czterech posłów i do tej pory tego nikt nie zauważył.
Wchodzi facet z karabinem do autobusu i krzyczy: - Gdzie jest Zenek! Dajcie mi Zenka! Przerażeni pasażerowie wskazują na pewnego mężczyznę i mówią: - To jest Zenek. W tej chwili ten z karabinem podchodzi do gościa i mówi: - Zenek kryj się! I puścił serie po pasażerach.
Sprzedam Brata!! Rocznik: Lubi: Wkurzać ludzi i grać w piłke Dodatkowe informacje: Jest lekko przygłupawy! Marysia');
Jasiu pyta się ojca: - Czy to prawda, że Twój ojciec był nienormalny? - Chyba ... TWÓJ!!!! isia');
Tylko Chuck Norris potrafi kozłować piłką lekarska na plaży. gooralek');
Wiesz,dlaczego blondynka śmieje się podczas burzy? Myśli,że robią jej zdjęcia. jan');
|